Zaznacz stronę

Ziemia-planeta ludzi?

22 sierpnia 2016

Pierwotne plemiona czciły Matkę Ziemię. Była dla nich żywicielką, której niezadowolenie mogło się przełożyć na suszę, powódź, pożary. Nikt nie chciał skonfliktować się z Najpotężniejszą z Matek. Tym bardziej, że współpracowała z gwiazdami, wiatrem i deszczem. Stąd też duży szacunek dla wszystkiego, co Ziemia stworzyła. Do drzew, zboża, ptaków. Wody, ryb, kamieni. Do dużych zwierząt i małych owadów. Dla pogan to właśnie Matce Ziemi trzeba się było poddać bezwarunkowo, ponieważ to ona dawała i zapewniała życie. Wszyscy też mieli świadomość, że równie dobrze może to człowiekowi szybko odebrać. Ludzie przynosili swoje Opiekunce dary, żeby okazać wdzięczność za dobre połowy, pogodę lub szczęśliwy poród. Oddawali cześć zwierzętom i przyrodzie, żeby zapewnić sobie jej łaskę. Przepraszali za nadużycia. Przychodzili do niej skruszeni po przejściu kataklizmów niosących chorobę lub głód. Z przekonaniem i poczuciem winy, że jest to kara za naruszenie zasad harmonijnego współżycia. Błagali o przebaczenie. Kajali się i zdawali się na jej łaską lub niełaskę.

Następnie wszystko się zmieniło. Nauka judeochrześcijańska dała przyzwolenie na ujarzmianie świata. „Bądźcie płodni i rozmnażajcie, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną: abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi (Rozdział 1, 28 Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu)”. Człowiek rozpoczął rabunkową eksploatacje dóbr ziemskich. Niepohamowana wycinka drzew, zanieczyszczenia gleby i wody, brak poszanowania dla słabszych istot, które w pojedynku z bronią palną nie mają szans. Człowiek stał się najgroźniejszym zwierzęciem, który przestał się liczyć z Matką Ziemią. Stworzył świat wygodny tylko dla siebie bez respektowania pozostałych współlokatorów naszego globu. Praktycznie każde miasto ma swojego Erdogena, który metr po metrze wyprzedaje zielone części pod tereny nowych i większych centrów handlowych. Na Helu ma powstać centrum hotelowo-usługowe rodem z Dubaju tuż obok parku narodowego. A tam ‚obok’ jest naprawdę po sąsiedzku. Kłusownicy zabiją szympansy, co by sprzedawać ich łapy jako popielniczki. A pestycydy i brak zieleni redukuje ilość tak potrzebnych dla ekosystemu pszczół, które były na Ziemi około 100 milinów lat przed homo-sapiens. Wiercimy w głębinach oceanów w poszukiwaniu gazu i ropy. Mamy chrapkę na bogate złoża ukryte pod Antarktydą. Nie ma przed nami żadnej świętości. Próbujemy się teraz dobrać do Puszczy Białowieskie, która jest na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pomysł na usunięcie drzew ze względu na bezpieczeństwo przeciwpożarowe i naturalnie żyjące w nich korniki, to uzurpowanie sobie roli Matki Ziemi. Wystarczy zapoznać się z przepiękną historię  Petera Wohllebena, który w książce „Sekretne życie drzew” dzieli się przeprowadzonymi badaniami udowadniającymi, że drzewa czują ból i mają pamięć. Dbają o swoje potomstwo, w którego sąsiedztwie żyją i odczuwają smutek, gdy któreś z nich jest wycinane.

Historia podsumowuje pogan jako barbarzyńców, choć moim zdaniem to ostatnie generacje ludzi cechuje wandalizm i swołocz. I choć mówi się teraz o ratowaniu naszej planety przed globalnym ociepleniem, to ja już naprawdę nie wiem, czy ludzie zasłużyli sobie na ocalanie.