Zaznacz stronę

Biurowa integracja z ludzką twarzą

4 sierpnia 2015

Pracodawcy prześcigają się w organizacji imprez integracyjnych dla swoich podzespołów. Natomiast znużeni pracownicy coraz rzadziej partycypują w entych wyjściach firmowych na paintball, kręgle lub rejs mocno „umoczoną” łódką A jakby tak połączyć przyjemne z pożytecznym i wybudować studnię…?

Nie chodzi już o to, żeby ponownie pójść do najlepszej restauracji w mieście, bo ile już można skonsumować carpaccio. Nie zależy nam na nielimitowanych kolorowych drinkach, bo i tak trzeba być na drugi dzień w formie. Nic więc dziwnego, że pracownicy coraz częściej decydują się zostać w domu niż bratać się po godzinach pracy z kolegami i koleżankami z firmy. Biurowe eskapady przestały kojarzyć się z integracją, ale z przymusem i nudą. Na rynku rozrywki znaleźć można wiele ofert, ułatwiających firmom wydanie ich obowiązkowych budżetów integracyjnych, po których zostaje tylko ból głowy i niewyraźne zdjęcia. Stąd też, istnieje potrzeba nadania większego sensu inicjatywom integracyjnym. Takiego, które pozwoli łączyć przyjemne z pożytecznym, da satysfakcję i wzbogaci o wartościowe doświadczenie. Można przecież wspólnie z kolegami zza biurka pomalować ściany hospicjum, posadzić kwiaty w ogrodzie domu starców lub pobawić się z maluchami w szpitalu. Takiemu pomysłowi przyklaśnie każdy – ten, co chce pomóc i ten, co nie chce być odebrany jako egoista.

Inspiracji jest wiele. Można porozumieć się z lokalną fundacją charytatywną i wspólnie zdecydować o doraźnej pomocy. Mogłoby to być pomalowanie placu zabaw, zorganizowanie balu dla chorych dzieci, uprzątnięcie klatek w schronisku lub zbiór marchewek dla koni. Tutaj da się puścić wodzę fantazji. I tak jeden z zespołów pracowniczych najpierw kolekcjonował fanty, a później zorganizował loterię w firmie po godzinach pracy. Z zebranych pieniędzy zakupiono laptopa dla chorego chłopca w ramach fundacji Mam Marzenie. W innym miejscu w Polsce grupa pracowników wraz z managerem czyta dzieciom bajki w lokalnym domu dziecka. Pojawiają się tam raz na kwartał, gdzie za pieniądze przeznaczone na wyjście integracyjne – zaopatrują sierotki w książki i zabawki. Fundacja TVN rokrocznie organizuje mecz piłki nożnej dziennikarzy z politykami lub redaktorami konkurencyjnej stacji. Wydarzenie to poprzedzone jest licznymi treningami, na których gracze mają szansę się naprawdę zintegrować, a finalny mecz -jak chóralnie przyznają – to „dawka pozytywnej adrenaliny i przeogromnej satysfakcji”. A wszystko po to, by pomóc dzieciakom. Jest też opcja na bogato, czyli wolontariat na krańcach świata. ‚Navegadores’ specjalizuje się w organizacji tego typu wyjazdów integracyjnych, na których pracownicy korporacji budują studnie i elektryfikują klinikę w Etiopii, a także montują place zabaw dla niewidomych dzieci w Rwandzie. Firma ‚Terra Aventura Travel & Events’ zorganizowała wyjazd do Tanzanii, gdzie pracownicy zakupili krowy na lokalnym targu, a następnie podarowali je Masajom.

Jak twierdził Rousseau, człowiek jest z natury dobry. I ludzie są kontent, kiedy swoją wielkodusznością mogą się podzielić. Wyzwala to pozytywną energię – tak potrzebną nam na co dzień – nie tylko w pracy. Zatem firmowe wyjścia z ludzką twarzą służą nie tylko tym, którym pomoc jest oferowana. Zadowolony będzie także i pracownik, który przyniesie dobre wibracje również do biura. A mądremu pracodawcy nie pozostaje nic innego, jak zorganizować społecznie odpowiedzialne spotkania integracyjne ku niekłamanej uciesze każdego.